<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951</id><updated>2012-02-16T00:01:29.248-08:00</updated><title type='text'>Po co duma, po co gniew...?</title><subtitle type='html'>(dawniej "Gdzie mój gniew i duma jest?)
Po prostu blog... chyba w zamian za brak przyjaciół - a może za brak mnie dla przyjaciół</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>21</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-722688042831001600</id><published>2010-04-20T16:36:00.000-07:00</published><updated>2010-04-20T16:48:24.732-07:00</updated><title type='text'>Życie - daj odpocząć!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/S849Muo6vSI/AAAAAAAABqU/iVVEIb2msIs/s1600/zmeczony.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/S849Muo6vSI/AAAAAAAABqU/iVVEIb2msIs/s320/zmeczony.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5462370686934367522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zdaje się, że postawiłem pierwszy mały kroczek w stronę dorosłości. Od tygodnia myślę o tym, że muszę się zakręcić wokół własnego miejsca zamieszkania. Biłem się głównie z myślą, że bardzo trudno mi będzie wynająć pokój po tylu latach mieszkania, co prawda nie samodzielnego, ale jednak we własnym - bo właściwie tak je traktowałem - mieszkaniu. Nadludzkim wysiłkiem mógłbym wynająć kawalerkę, ale wtedy z pensją początkującego psychologa musiałbym chyba funkcjonować o chlebie marki "Grosik" z Carrefoura czy innego Tesco..., a popijać Oranżadą z Biedronki. W jednej bądź drugiej opcji mogę zapomnieć na ten moment o szkoleniu z psychoterapii... żebym nawet stawał na rzęsach przy tej pensji nie zorganizuję 40.000zł w 4 lata :o( No... może to jednak właśnie tak ma być. Może życie musi mnie teraz tak doświadczyć, abym nauczył się wybierania priorytetów. Tylko ŻYCIE - błagam Cię - DAJ ODPOCZĄĆ i daruj mi jakichś dodatkowych rewolucji. Ja na to nie mam siły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam nocnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-722688042831001600?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/722688042831001600/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=722688042831001600' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/722688042831001600'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/722688042831001600'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2010/04/zycie-daj-odpoczac.html' title='Życie - daj odpocząć!'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/S849Muo6vSI/AAAAAAAABqU/iVVEIb2msIs/s72-c/zmeczony.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-8811050680065400226</id><published>2010-04-17T05:53:00.001-07:00</published><updated>2010-04-17T06:10:31.765-07:00</updated><title type='text'>Homoseksualizm.org.pl - dzięki! :)</title><content type='html'>Zapewne są jakieś powody, dla których nagle przypomniałem sobie o blogowaniu. Wszak w działaniu człowieka rzadko można mówić o przypadku. Niemal zawsze jest jakiś motyw - choć bardzo często nieświadomy. Na początku, gdy zabierałem się zapisanie byłem w tzw. kryzysie... Zamiast przyjaciół? Może... ale, przyjaciele zwykle zajmują jakieś stanowisko, radzą, wyrażają swój punkt wiedzenia - i dobrze, taka ich rola. &lt;br /&gt;Wracając do motywu. Dlaczego właśnie wczoraj zabrałem się ponownie za pisanie? Nie bez znaczenia jest moja kontuzja, która spowodowała, że spędzam teraz masę godzin w domu, a więc jest czas. Ale czasu nie sposób wypełnić Internetem - przesiadywaniem na Gayromeo, czytaniem kolejnej wiadomości o śmierci kolejnej obcej mi osoby w katastrofie tutki. Nie sposób też wypełnić go snem, czytaniem książek... Kiedy czasu jest dużo i wyczerpują się już wszelkie sposoby na wypełnianie go czymkolwiek, wówczas człowiek zostaje sam z sobą.... SAM - bez względu na to, czy w mieszkaniu kręci się ktoś jeszcze. Kontuzja stawu skokowego - niby nic nadzwyczajnego. Tysiące ludzi codziennie skręca sobie kostki... Nagle zaczynam sobie zdawać sprawę, że wystarczy chwila i czy tego chcę czy nie moje życie zaczyna wyglądać zupełnie inaczej niżbym sobie tego życzył. Nagle uświadamiasz sobie, że równie dobrze mogłeś wsiąść do samolotu, który po prostu spada, a Ty nie masz najmniejszego wpływu na to, że tym samym kończy Twoje plany, wizję tego czym jesteś, byłeś, będziesz... &lt;br /&gt;Dlaczego wróciłem do pisania - może właśnie dlatego, że coś się kończy...&lt;br /&gt;Może, dzięki homoseksualizm.org.pl, który umieścił linka do bloga, znajdą się ludzie, którzy razem zemną potowarzyszą mi w tym "kończeniu" (się? ... ciśnie się na usta).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-8811050680065400226?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/8811050680065400226/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=8811050680065400226' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/8811050680065400226'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/8811050680065400226'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2010/04/homoseksualizmorgpl-dzieki.html' title='Homoseksualizm.org.pl - dzięki! :)'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-3753333568194799439</id><published>2010-04-16T08:49:00.000-07:00</published><updated>2010-04-16T09:02:11.106-07:00</updated><title type='text'>200 lat później...</title><content type='html'>Ano niemal jak 200 lat później. Była przerwa w pisaniu, bo być musiała. Od ostatniego pasta zmieniło się dużo...&lt;br /&gt;1) zmienił się tytuł - bo zadaje się, że o większej złości już mówić nie mogę. Nareszcie przeszła faza rozpaczy za tym co utracone i tym co nieosiągnięte. Teraz cieszę się z tego co mam, a mam się z czego cieszć, gdyż (patrz punkt 2):&lt;br /&gt;2) mam pracę w zawodzie - fakt zarabiam ledwo tyle mogę się utrzymać (no a poza tym jak na początkującego psychologa mogło być gorzej). A w pracy mam klientów, których konsultuje psychologicznie, a czasem - gdy czuje się na siłach - wchodzę z nimi w kontrakt terapeutyczny...&lt;br /&gt;3) no właśnie - otóż wszystko co za mną, wszystko co tak bardzo mnie bolało, teraz wykorzystuję, jako własny bagaż doświadczeń. Z dużo większym szacunkiem podchodzę do sibie, a z jeszcze większą tolerancją do innych. Często mówię swoim klientom - "MY ludzie tak mamy".&lt;br /&gt;4) Dość odważnie mogę powiedzieć, że przymierzam się do wyprowadzki... w końcu nic inny tego za mnie nie zrobi. Ale - strasznie trudno będzie mi zostawić to wszystko (choć przecież nikt nie powiedział, że nie będę tu wracał - ktoś musię się opiekować całą trzodą). Skąd ta odwaga i poważny zamiar - daje mi ją zmęczenie... bardzo lubię Tomka, to dobry człowiek i bliski przyjaciel. Ale ja już naprawdę chcę pobyć sam... nawet jeśli moje wynajęte mieszkanie nie będzie tak luksusowe... Puki co ciągle dojrzewa. Jest coś jeszcze co daje mi odwagę (patrz punkt 5.)&lt;br /&gt;5) Przyjaciele - tak... nie wiem czy to słowo zbyt na wyrost, ale w końcu czuje, że nie jestem sam. W pracy znaleźli się ludzie, którzy nadają na tych samych falach co ja. Mam przemożna wrażenie, żeby gdybym tylko potrzebował ich pomocy, mógłbym na to liczyć. Ostatnio jestem unieruchomiony w domu i... po raz pierwszy w mojej karierze zawodowej ludzie spracy spontanicznie odwiedzili mnie w domu, aby sprawdzić co ze mną. To było bardzo miłe. &lt;br /&gt;6) .... koniec blogowania na dziś - idę szukać mieszkania w internecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. No... więc gdybyście słyszeli coś o kawalerce do wynjęcia to dajcie znak!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-3753333568194799439?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/3753333568194799439/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=3753333568194799439' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/3753333568194799439'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/3753333568194799439'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2010/04/200-lat-pozniej.html' title='200 lat później...'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-3480034232740075570</id><published>2009-02-24T17:25:00.001-08:00</published><updated>2009-02-24T17:25:53.147-08:00</updated><title type='text'>Wariat! Zwariowałem i niech tak zostanie.</title><content type='html'>Chce wieżyć, że to nie sen. W Piątek na dyżurze pojawił się chłopiec... Student. 23 lata. Urody nieprzeciętnej. Rozmawialiśmy chwilę... pomyślałem, że skoro dyżur się kończy to może warto spróbować kontynuować rozmowę przy piwie. Wypiliśmy po 2.&lt;br /&gt;Nie potrafiłem przestać go słuchać. Wszystko o czym mówił było tak pełne pasji i optymizmu. Radości i otwartości. Zaproponował wizytę u niego. Rozmawialiśmy. I nic więcej... Może poza tym że dystans między nami mimo nieśmiałości się skracał. Ale dlaczego byłem nieśmiały... Czy to jest właśnie onieśmielenie? Nie mogłem przestać o nim myśleć. Spotkaliśmy się w niedzielę i poniedziałek. Mogłbym patrzeć na jego uśmiech miesiącami, na to jak rozmawia latami. Jestem z niego dumny... Z tego kim jest, z tego że sobie radzi. Że jest zupełnie inny niż ja. Niechce już nic więcej... Czuje, że stało się cos w co nigdy nie wierzyłem. On jest cudowny - i ma najpiękniejsze imię na świecie. Mariusz, Mariuszek... Kochany Niedźwiadek. Jest prawie 3 w nocy - a ja nie chce dziś spać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-3480034232740075570?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/3480034232740075570/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=3480034232740075570' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/3480034232740075570'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/3480034232740075570'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2009/02/wariat-zwariowaem-i-niech-tak-zostanie.html' title='Wariat! Zwariowałem i niech tak zostanie.'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-8267310522709809099</id><published>2009-02-16T10:38:00.000-08:00</published><updated>2009-02-16T10:50:55.063-08:00</updated><title type='text'>Głupia nadzieja - beznadzieja</title><content type='html'>Celem wyjaśnienia poprzedniego postu - to miał być mejl, który miałem mu wczoraj wysłać. Znowu dobiłem nizin nastroju... zadzwoniłem, nie wiedziałem co chcę usłyszeć - wszak wszystko co usłyszeć mogłem nawet jeśli wyrażane przez Niego w dobrej intencji będzie mi przypominało, że nie ma nas. No po godzinnej rozmowie napisałem tego mejla... ale nie wysłałem. Bo po co... Dziś wraca do domu. Kolejny powrót - nic dziwnego, w końcu to jego mieszkanie. Zobaczę się z nim po raz pierwszy od piątku. Cieszę się. Że zobaczę jego twarz, że być może mnie dotknie, że będzie, że przez od czasu do czasu przez kilka sekund uda mi się zapomnieć o rzeczywistości. Nie chcę myśleć o całej udręce, która pojawi się jutro - o rozpaczy. Chcę myśleć o tym, że jak się w nocy obudzę to będę mógł dotknąć jego włosów, że gdy zmarznę - będę miał się do kogo przytulić.&lt;br /&gt;Odchodząc od tego co wyżej - jak mam się czuć, gdy przyjaciel mówi - "Znasz zasadę, jeśli ktoś nie chce sobie pomóc to nie da mu się pomóc. Ty nie chcesz sobie pomóc", albo, gdy facet mówi: "Lubisz być smutny, ciepiący", gdy jednocześnie wiem, że chce sobie pomóc, ani nie lubię cierpieć? Dowód: Chciałbym być niezależny, chciałbym się śmiać tak naprawdę - nie zakładając maski... Ale kto ma rację? I czy "przyjaciel" może zadać takie pytanie nadal będąc przyjacielem? To jest tak jakby powiedział - "Wiesz co - nie chce mi się już Ciebie szukać. Jak sobie poradzisz to będzie dowód na to, że tego chciałeś. A wtedy się do mnie zgłoś".&lt;br /&gt;Dordzy pomagacze - zasada wyżej jest prawdziwa, ale nie mówcie tego nigdy osobie, której chcecie pomóc! Koniec&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-8267310522709809099?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/8267310522709809099/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=8267310522709809099' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/8267310522709809099'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/8267310522709809099'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2009/02/gupia-nadzieja-beznadzieja.html' title='Głupia nadzieja - beznadzieja'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-8194938782983445526</id><published>2009-02-15T12:02:00.000-08:00</published><updated>2009-02-15T12:03:22.340-08:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Piszę mejl, bo chyba łatwiej zebrać myśli. Pomyślałem, że nawet jeśli ja inaczej postrzegam te nasze lata, ale dla Ciebie one były udręką - to lepiej, że dzieje się tak jak się dzieje - bo gdzieś tam na końcu może wyjdzie Nam to na dobre. Na kilka sekund po naszej prawie godzinnej rozmowie pojawia mi się myśl - "kiedyś będzie lepiej". Ale szybko znika. I tak już zostaje. A teraz przeraża mnie ogrom rzeczy które muszę zrobić - od kontaktu z jakimś prawnikiem do pisania pracy mgr i szukania pracy, która pozwoli mi na utrzymanie się, od nauczenia się znoszenia ciszy do nauczenia się że nie ma Cię przy mnie nie "tylko" fizycznie, ale w ogóle. Boje się, że nigdy sobie nie poradzę...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-8194938782983445526?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/8194938782983445526/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=8194938782983445526' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/8194938782983445526'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/8194938782983445526'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2009/02/pisze-mejl-bo-chyba-atwiej-zebrac-mysli.html' title=''/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-4479887198503423979</id><published>2009-01-17T10:03:00.000-08:00</published><updated>2009-01-17T10:18:42.066-08:00</updated><title type='text'>Usprawiedliwienie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://law.anu.edu.au/Undergraduate/CHAT/chat_web.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 612px; height: 464px;" src="http://law.anu.edu.au/Undergraduate/CHAT/chat_web.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Doszło do tego, że siedzę na czacie - pierwszy raz po wielu latach. Kamerka, piwko i gadaka o niczym z jakimś kolesiem, lat 20... Zamiast się uczyć, bo to chyba jedyne w czym teraz moja niewielka nadzieja na to, że kiedyś sobie sam poradzę... Skąd się we mnie wzięło to uzależnienie? Skąd ta niewiara w to, że mogę żyć samodzielnie? Kurwa - nie wiem.  Mogę się domyślać, ale nie wiem. Zresztą nawet gdybym wiedział to co z tego? Co miałoby mi to dać. Usparwiedliwienie? .... a komu miałbym je przedstawić, i z czego zwolnić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakty: Tomek spędza kolejny weekend w pierdolonego gnoma, ja - sprawdzam do domu bliskiego znajomego - bardzo miło spędzamy czas, ale nie kilku minut bez myślenia o Tomku, o tym co teraz robi :(&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-4479887198503423979?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/4479887198503423979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=4479887198503423979' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/4479887198503423979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/4479887198503423979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2009/01/usprawiedliwienie.html' title='Usprawiedliwienie'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-2652840131211821104</id><published>2009-01-01T15:42:00.001-08:00</published><updated>2009-01-01T15:43:30.626-08:00</updated><title type='text'>Sylwester inny niż wszystkie</title><content type='html'>No i mamy 2009 rok. Jak zwykle mieliśmy imprezę Sylwestrową w domu. Znowu byli na niej ludzie z którymi nie specjalnie miałem o czym gadać. Tak naprawdę większości z nich nie znałem. Zresztą - co już chyba powinno się leczyć - czułem ogromną niechęć do ludzi w ogóle. &lt;br /&gt;Tego ostatniego dnia 2008 około południa wracałem z praktyki w szpitalu do domku. Zadzwoniłem do Misia, żeby go spytać czy kupić cos po drodze, co by nie musiał wychodzić z domku bez potrzeby... Dość długo nie odbierał telefonu - naiwnie pomyślałem nawet, że może jeszcze sobie słodko śpi. Odebrał. Usłyszałem: "nie, nic nie kupuj - ja wszystko kupię, bo jestem w centrum...". Acha, cos cicho w tym centrum - cicho jak w pokoju. Dotarło do mnie, że jest u tego dzieciaka :-( Wpadłem w panikę, zrobiłem mu awanturę przez telefon. Powiedział, że już wraca... Kiedy wrócił ją zdążyłem już wypić pół butelki Tokaja, wysłuchać kilku dobitnych piosenek Chylińskiej i paść na pysk pogrążając się w nieopisanym smutku. To było trudne, ale - nie wiem - chyba w jakiś sposób oczyszczające dla mnie. Chciałem, żeby Miś był koło mnie. Kiedy wrócił nic się już nie liczyło - nie potrafię się na niego złościć. Rozmawialiśmy - to musiało być trudne, bo chyba nic z tej rozmowy nie pamiętam. Pamiętam tylko, że znowu chciałem opowiedzieć o swoim smutku. Udalo mi się jakoś zebrać do kupy - w końcu trzeba było jakoś przeżyć to zakończenie najtrudniejszego roku w moim życiu. Roku w którym znowu wszystko przewróciło się do góry nogami. Roku w którym kolejny raz musiałem podjąć próbę przewartościowania swoich "wierzeń". Roku w którym mocno do mnie doszło, że tak naprawdę jestem sam.&lt;br /&gt;Jakby na podsumowanie tego wszystkiego - facet naszego znajomego ( którego bardzo lubię ) puścił się z chłopaczkiem, rozwalając kolejne tzw. szczęście. P., czyli ten którego lubię, jeszcze nic nie wie. Wszystko kręci się w okół seksu... rzygać się chce. &lt;br /&gt;A po przebudzeniu... rozmawiałem z Misiem. Zrozumiałem. Chyba wybaczyłem... nie wiem co będzie dalej, wiem, że ból w sercu pozostanie. Zadra na umyśle też. I obawa. Przed człowiekiem, bo "facet to świnia" :-(&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-2652840131211821104?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/2652840131211821104/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=2652840131211821104' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/2652840131211821104'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/2652840131211821104'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2009/01/sylwester-inny-ni-wszystkie.html' title='Sylwester inny niż wszystkie'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-642868564284202359</id><published>2008-12-27T16:34:00.000-08:00</published><updated>2008-12-27T16:48:36.914-08:00</updated><title type='text'>Już GRUDZIEŃ</title><content type='html'>Powrót na bloga po dłuższej przerwie... U mnie sporo zmian, ale mimo, że obiektywnie pozytywnych, np. realna szansa na pracę (jestem po interview w jednej z firm farmaceutycznych, gdzie "wprowadziła" mnie koleżanka moja i prezeski tej firmy - ale jeszcze nie mam odpowiedzi), minęło 1,5 miesiąca mojego stażu w IPiN przy Sobieskiego) to kwestia z moim Misiem jest nadal nierozwiązana... ja, będąc na lekach przeciwdepresyjnych i przeciwlękowych nie specjalnie się tym z jednej strony przejmuje, a w każdym razie nie panikuję jak kiedyś - ale z drugiej strony zaczynam mieć objawy typowo nerwicowe (jak sądzę - nie ma to jak autodiagnoza :-D ) - mam koszmarne problemy z koncentracją uwagi, NIC nie pamiętam (sic! to jest straszne) i chyba wszystko to mi wisi, bo chyba też już nic nie czuje. Nie chce mi się już przytulać to Miśka, nie chce mi się z nim rozmawiać... a może i mi się chce, ale zawsze kiedy to robię czuje do siebie obrzydzenie...? No właśnie! Brzydzę się sobą - nie potrafię (nie chcę?!) wziąć swojego życia we własne ręce... wole być na siłę z kimś kto nie chce ze mną być tylko z tytułu wiążących nas lat, sam nie wiedząc co do niego czuję, bo teraz jest to jakiś miks jak mówi jedna z moich pacjentek kochania i nienawidzenia... a może trafniej będzie jeśli nazwę to miksem lubienia i nielubienia... lub nic-nieczuciem, co oczywiście jest niemożliwe. Ale możliwe jest odcięcie się od tego co czuję. Tylko, że to wygodne odcięcie kosztuje - pewnie właśnie ceną są kłopoty z pamięcią. Nie pamiętam już chyba nic z tego co ktoś do mnie mówi... nie pamiętam o czym mówił, kiedy... w jakim kontekście, po co - o co ja pytałem, po co pytałem :-( Czy to mi już tak zostanie? To chyba dobry moment, aby powiedzieć o tym psychiatrze - tylko już nie temu do którego  chodzę, bo ten gość nie specjalnie jest zainteresowany badaniem mojego problemu. Dobranoc&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-642868564284202359?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/642868564284202359/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=642868564284202359' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/642868564284202359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/642868564284202359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/12/ju-grudzie.html' title='Już GRUDZIEŃ'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-4152583919731060314</id><published>2008-11-03T09:04:00.000-08:00</published><updated>2008-11-03T09:16:46.394-08:00</updated><title type='text'>Rodzina - też bym chciał ją kiedyś mieć i utrzymać</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://msnbcmedia.msn.com/j/msnbc/Sections/Newsweek/Components/Photos/mag/041018_Issue/041009_GayParents_hd.hmedium.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 379px; height: 273px;" src="http://msnbcmedia.msn.com/j/msnbc/Sections/Newsweek/Components/Photos/mag/041018_Issue/041009_GayParents_hd.hmedium.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po raz pierwszy zadzwonił dziś do mnie tata od około miesiąca... cała rozmowa jak zwykle o czymś niezbyt istotnym (z mojego punktu widzenia), choć może bardzo istotnym... przyziemnym - tym czym się po prostu żyje. Nie tam jakimś nie wiadomo czym. Oni pewnie doskonale wiedzą, że nie tylko o brak pracy u mnie chodzi - myślę, że szczególnie mama. Tak więc tata powiedział mi, że wrazie kłopotów mam pamiętać, że zawsze mogę do nich wrócić... że takie jest życie. Naprawdę się wzruszyłem. Powiedziałem nawet coś co jest BARDZO do mnie nie podobne - że to dla mnie bardzo ważne i że wierzę, że to wszystko co się teraz dzieje w moim życiu ostatecznie prowadzi do czegoś dobrego, a już napewno ma walor edukacyjny (jak dziękuję za taką edukację).Oni razem tyle przeszli. Wiem, że nie mógłbym długo z nimi mieszkać - bo pewnie nie wytrzymał bym nerwowo... ale to o czym rozmawialiśmy pozwoliło mi myśleć, że może mógłbym zacząć normalnie "dorastać" choć trochę późno... Może, gdyby udało mi się skończyć studia to mógłbym tam pracować - otworzyć własny gabinet... To oczywiście fantazja - ale ja uwielbiam uciekać w jej świat. Kiedy schodzę na realny grunt zaraz sobie myślę - no dobra, ale przecież dojrzdżanie do Warszawy 2 razy w miesiącu to jest 400 zł :( Spanie tutaj - no dałoby się pewnie z pomocą "przyjaciół" - bo na Miśka nie mógłbym pewnie w tej sytuacji liczyć... &lt;br /&gt;Wczoraj zadzwonił nawet mój brat z Wysp... kurcze - nigdy nie miałem z nim kontaktu i nawet włączyłem już sobie myślenie, że nie będziemy go utrzymywać. Ale pewnie gdyby trzeba było to on byłby w stanie mi pomóc... chyba. Nie wiem. Może to wszystko - ten nagły przypływ optymizmu w tej całej pesymistycznej sytuacji to wynik działania leku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-4152583919731060314?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/4152583919731060314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=4152583919731060314' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/4152583919731060314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/4152583919731060314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/11/rodzina-te-bym-chcia-j-kiedy-mie-i.html' title='Rodzina - też bym chciał ją kiedyś mieć i utrzymać'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-935958586050848394</id><published>2008-11-02T04:35:00.000-08:00</published><updated>2008-11-02T05:02:43.406-08:00</updated><title type='text'>No i co?! Gdzie mój gniew i duma jest?!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://pu.i.wp.pl/?k=NDM0Njc2ODYsNjE5MTI3&amp;f=10.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 500px; height: 750px;" src="http://pu.i.wp.pl/?k=NDM0Njc2ODYsNjE5MTI3&amp;f=10.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po tym jak mu o tym opowiedziałem przestał się do mnie odzywać. Był wściekły. Wiem, że nie tylko na mnie - za naruszenie jego prywatności (już dawno obaliłem ten argument - to nie jest tylko jego sprawa), ale pewnie (bo przecież nie mogę mieć pewności) dlatego, że zrozumiał, że cała jego pseudo-szczerość nie jest szczerością. Mam nadzieję, że to zrozumiał. Następnego dnia wyszedł z domu około południa. Wrócił po 22... to był dla mnie bardzo długi dzień. Przed jego wyjściem zrobiłem scene w moim stylu... w takich chwilach zachowuję się jak robot - mam przemożną chęć wycia, kopania, złamania, biegania... jak bym mógł to po prostu pozwoliłbym sobie na rozsadzenie się od wewnątrz. Wybiegłem nawet na balkon... żeby mieć więcej miejsca i nie czuć się taki zamknięty jak w klatce. &lt;br /&gt;Po powrocie wszystko się zmieniło. Był miły, usiadł koło mnie, pogłaskał mnie, przytulił, poleżał... nic nie mówiliśmy. To było piękne. Nie chciałem nic mówić - bo i o czym. Wszystko już powiedziane. Prawie pewne jest, że przez cały ten czas był u niego. Ale co ja mogę zrobić? Jest miło do dziś. Nie chcę już myśleć o tym co się dzieje, gdy go przy mnie nie ma. Nie wiem co jest między nami. Wiem, że jest dla mnie najważniejszym człowiekiem na świecie.&lt;br /&gt;"No i co? Gdzie mój gniew i duma jest?!" - okazuje się, że żeby zaśpiewać coś co trafi mnie prosto w serce nie trzeba być poetą z najwyższej półki. Nie było na tym świecie lepszego artysty niż Chylińska z jej piosenką "Lepszy czas". Proste słowa które w 100% opisały moje uczucia, wątpliwości - cierpienie. Gdy go nie było nie chciałem już myśleć, że jest ze mną, albo nie. Nie złościłem się. Nie grałem dumnego tak jak zdarzało mi się nie raz to robić, gdy on był obok... Chciałem, żeby po prostu tu był. Nic więcej. I to się stało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-935958586050848394?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/935958586050848394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=935958586050848394' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/935958586050848394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/935958586050848394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/11/po-tym-jak-mu-o-tym-opowiedziaem.html' title='No i co?! Gdzie mój gniew i duma jest?!'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-7474762960200511555</id><published>2008-10-31T15:11:00.001-07:00</published><updated>2008-10-31T15:26:01.769-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://republika.pl/blog_tj_1074160/2171537/sz/stage_beauty_by_thisyearsgirl.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://republika.pl/blog_tj_1074160/2171537/sz/stage_beauty_by_thisyearsgirl.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Uczciwość niepopłaca. Mimo, że to wiem nie potrafię kłamać na dłuższą metę. Jak silne jest to co wpojono mi w dzieciństwie. Mimo, że porzuciłem religię, wiarę w Boga i opatrzność... wiarę we wiarę, tzn. w to, że jeśli w coś bardzo wierzymy to tak się stanie (to co psychologia nazywa myśleniem życzeniowym, acz kolwiek nie do końca - bo to głębsze pojęcie dotyczy aspektu nieświadomego) to nie potrafię kłamać. Nie potrafiłem, mimo tego, że wiedziałem o planach mojego zwolnienia z pracy w sposób zupełnie poza zasadami uczciwości i normalności, pójść do psychiatry i powiedzieć mu o fatalnym samopoczuciu w związku z tym... dostałbym przecież zwolnienie i miał więcej pieniędzy, dłuższy "staż" pracy. Nie - bo przecież jestem utrzciwy. &lt;br /&gt;Nie potrafiłem też nigdy ukrywać na dłużej niczego przed moim facetem - przez co mówiłem mu o swoich wątpliwościach, smutkach i pragnieniach - takich jak to, że chciałbym być samodzielny. I co? I to, że poczuł się zagrożony i sprawnie znalazł sobie zabezpiecznie w postaci nowej miłości. &lt;br /&gt;Nie potrafiłem też utrzymać w tajemnicy tego, że jakiś czas temu (jeszcze przed tym jak zmienił hasło do swojej poczty) ustawiłem filtr w jego potrzcie, który kopiował mi mejle od jego kochanka do mnie. Dlaczego? Bo chcąc zapomnieć o tym, że to co mieliścimy - czyli Nas - już stracone i skupić się na znalezieniu pracy, aby nie być mu już ciężarem i oddać się w ręce sprawiedliwości, która pozwoli mu realizować swoje życie według jego a nie mojego scenariusza. O tym filtrze powiedziałem mu właśnie przed chwilą... po co? Nie wiem dlaczego nie potafie znieść świadomości, że można prowadzić podwójne życie w taki sposób jak on to robi. Całuje, mówi "kochanie", utrzymuje mnie... oczywiście - płynie poza tym cała masa sprzecznych sygnałów, głównie niewerbalnych. Ale ja nie potrzafię znieść udawania... nie mojego udawania - nawet jeśli on jest właśnie po to, aby dać mi spokój, którego pragnę. Wiem - zagmatwane to wszystko co napisałem, ale prościej tego nie ujmę. A to tylko fragment. W mojej głowie jest zbyt dużo niuansów, zakamarków. Zbyt dużo zrozumienia...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-7474762960200511555?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/7474762960200511555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=7474762960200511555' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/7474762960200511555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/7474762960200511555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/10/uczciwo-niepopaca.html' title=''/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-1674212169257202176</id><published>2008-10-29T04:27:00.000-07:00</published><updated>2008-10-29T04:43:34.095-07:00</updated><title type='text'>Coaxil chyba działa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.life-extension-drugs.com/img/products/prod-105.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 162px; height: 250px;" src="http://www.life-extension-drugs.com/img/products/prod-105.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj byłem u psychiatry - 2 raz. Tym razem doktor wyglądał bardziej przystępnie, mimo, że nadal nie sprawiał na mnie profesjonalnego wrażenia. W każdym razie zwiększył mi dawkę leku - do 3 tabletek dziennie. Nie daltego, że coś jest źle w tej farmakoterapii tylko dlatego, że taka jest dawka docelowa. &lt;br /&gt;Spytał mnie dlaczego nie chodzę do terapeuty jak deklarowałem (nie wiedział, że deklarowałem bo nie wyobrażałem sobie jakiej kolwiek formy psychoterapii u niego) - odpowiedziałem, że uważam, że na tym etapie nie jest mi potrzebna psychoterapia, która jeszcze lepiej pozowli mi zrozumieć to co się teraz dzieje w moim życiu, między Nami itd... bo ja rozumiem tą sytuację całkiem nieźle. Oczywiście - psychoterapia pomogłaby mi zrozumieć to jeszcze lepiej niż bardzo dobrze - tylko zadaję sobie pytanie: PO CO??? Wszak muszę pamiętać, że kosztem udziału w psychoterapii jest rozważanie na setki sposóbów owej sytuacji. A tego rozważania mam już aż za natto, więc... sam rozumiesz. &lt;br /&gt;Co poza tym. Wczoraj wieczorem On nie spytał się jak było u lekarza. I dobrze, naraziłby nas na kolejną kłótnię (wszak ostatnim razem po mojej relacji z sesji usłyszałem od niego, że usłyszałem od tego psychiatry to co chciałem usłyszeć - czyt. usłyszałem to co On nie chciał, abym usłyszał). Zamiast tego obejrzeliśmy sobie film science fiction - Andromeda. Zapowiadał się nieźle - ludzie giną masowo i szukamy przyczyn. Jednak później okazało się, że za dużo w tym wątków i za dużo fantazji (w końcu to też miało być science, a nie tylko fiction).&lt;br /&gt;No i kotek (fuck! automatycznie przyszła mi teraz myśl, że oczywiście ten mały pedałek też ma udział we współczuciu dla NASZEGO (sic!) kota) - miał wczoraj operację oczka, tzn. amputację. Ale całkiem nieźle sobie radzi. Narkozę zniósł stosunkowo nieźle, a teraz działają jeszcze środki przeciwbólowe - więc pewnie jeszcze niecierpi. Mam nadzieję, że tak już pozostanie. W gruncie rzeczy, czasami myślę, że kot to najbliższa mi osoba. I czasami zazdroszczę mu zdolności 100%go milczenia.&lt;br /&gt;Ps. Zaproszono mnie na rozmowę kwalifikacyjną w charakterze trenera :-D Na jutruo. Ściskaj kciuki! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ps. Czy wiecie, że w Stanach ten lek kosztuje 35$ za 30 tabletek, a ja płacę za niego 15zł ;-) Oczywiście z 50% zniszką - resztę płaci NFZ, ale kurcze! nawet gdybym płacił 30 to. 6 razy taniej!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-1674212169257202176?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/1674212169257202176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=1674212169257202176' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/1674212169257202176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/1674212169257202176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/10/coaxil-chyba-dziaa.html' title='Coaxil chyba działa'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-1688060450289779713</id><published>2008-10-25T14:17:00.000-07:00</published><updated>2008-10-25T14:43:48.966-07:00</updated><title type='text'>Ocean... myśli</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SQOTCD-CDVI/AAAAAAAABSw/-ExHwTU3ksw/s1600-h/20081012238.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SQOTCD-CDVI/AAAAAAAABSw/-ExHwTU3ksw/s320/20081012238.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261210453333380434" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Siedzę zanurzona w ocenanie wanny (...), siedzę zanurzona choć woda ostygła. Na moich ramionach jak podciętych skrzydłach. Tylko z moich myśli Ciebie zmyć nie mogę..."&lt;/span&gt;, a dalej Kasia Klich śpiewa, że to &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"miłość za toksyczna, by mogła przy niej wytrwać"&lt;/span&gt;... Smutne, ale zdrowe. Normalni ludzie nie trwają przy miłości, gdy czują, że jest tosksyczna. Bo wyczuwają poskurnie, że zatruwa nie tylko ich, ale i objekt ich miłości..., a to już się kłuci z jej ideą. Bo przecież nie rani się osoby którą się kocha. Justyna Steczkowska śpiewała znowu, że najmocniej rani się tych których się kocha. Dlaczego po prostu nie odejdę, dlaczego tak bardzo mi zależy? Dlaczego? Jestem przecież jedyną osobą, która wieży, że to się uda - a to ciągle jeszcze o jedną za mało ;(&lt;br /&gt;Byłem dziś na szkoleniu w Lambdzie. No i dobrze - oderwałem się trochę, przypomniałem sobie, że warto coś robić dla innych - bo dawanie daje więcej radości niż branie. A poza tym skoro mam już jakąś tam wiedzę, to było by nie OK, gdybym chciał ją zatrzymać tylko dla siebie. Wiem - praca w telefonie zaufania może być męcząca psychicznie - ale przeciesz sztuką jest nie pracować tylko sobą, ale głównie narzędziami jakie się posiada... odważny jestem nie? No... niestety wiem, że tylko dlatego, że w domu ostatnio jest spokojniej, a i leki robią swoje. Jak długo tylko będę w stanie milczeć nad tą grą? A jeśli ja będę (bo leki) to jak długo on to wytrzyma? &lt;br /&gt;No i dlaczego coraz częściej zaczynam myśleć, że on nie gra? Dlaczego tak bardzo chcę się oszukiwać?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-1688060450289779713?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/1688060450289779713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=1688060450289779713' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/1688060450289779713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/1688060450289779713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/10/ocean-myli.html' title='Ocean... myśli'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SQOTCD-CDVI/AAAAAAAABSw/-ExHwTU3ksw/s72-c/20081012238.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-1737467984177610815</id><published>2008-10-23T11:46:00.000-07:00</published><updated>2008-10-23T12:03:04.604-07:00</updated><title type='text'>Pączki...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SQDKKK8N9uI/AAAAAAAABSo/VatF5tCkbmY/s1600-h/p%C4%85czu%C5%9B.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SQDKKK8N9uI/AAAAAAAABSo/VatF5tCkbmY/s320/p%C4%85czu%C5%9B.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260426640853169890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No dobrze... wiem, że długo mnie nie było, a nawet, że nikt nie odwiedza tego bloga... ale cóż - nie o to przecież chodzi. Prawdę mówiąc potrzebuję go - pomyślałem sobie teraz - żebym nie zapominał i miał świadomość tego jak szybko czas mija. Jestem strasznie zaskoczony, że pierwszy post tutaj umieściłem w UWAGA: S I E R P N I U!!! Wow!... od tamtego czasu byliśmy w Tunezji.... gdzie dowiedziałem się, że jestem "pojebańcem", bo zaproponowałem mu wyjście na plażę samemu, bo miałem 38C gorączki i ból żołądka (w końcu to Tunezja) -  był też ten.... ehh... szkoda nawet czasu na niego, w każdym razie wirtualnie - milionem SMSów. Było też "zerwanie"... ich zerwanie. Było też moje zerwanie i uświadomienie mi, że "zerwał z nim przeze mnie, a nie dla mnie" oraz, że "normalni faceci w takich sytuacjach WYPIERDALAJĄ". I co? I pstro - zgadzam się, jestem nienormalny. Co dalej? Nie zerwali - tak przynajmniej myślę - ciągle SMSy, mejli mniej (ale on chyba założył oddzielne konto). A Ja? Nadal bez pracy... bywało już, że przez kilka dni nie wstawałem z łóżka, a na myśl o myciu zębów czy po prostu siebie robiło mi się niedobrze i myślałem - kurwa i po co? Łatwiej będzie zdechnąć w smrodzie. Od pisania listów motywacyjnych robi(ło) mi się nie dobrze. Straciłem wiarę w to, że gdziekolwiek będę jeszcze pracował - choć znajomi mówią z taką lekkością w głosie - PRACY NIE BĘDZIESZ NIE MIAŁ WIECZNIE... tia...&lt;br /&gt;A dziś. Nie wiem - biorę leki - Coaxil (czyli Tianeptyna). Mija już prawie drugi tydzień. Łatwiej mi nie płakać, łatwiej nie myśleć... ale jak już mnie dopadnie to nie jest lepiej. &lt;br /&gt;Dziś w nocy się kochaliśmy... było cudownie i z jego inicjatywy. Nie rozumiem, ale chciałem, żeby to się nigdy nie skończyło. Ale przyszedł poranek - on w pracy, jest godzina ta która jest - jeszcze go nie ma. Zrobiłem pączki... Mam nadzieję, że będę mógł mu jeszcze dziś życzyć smacznego :-(&lt;br /&gt;Ps. Zdjęcie zrobione dziś, przeze mnie jako dowód tego, że lek działa (ale mam nadzieję, że to nie tylko lek)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-1737467984177610815?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/1737467984177610815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=1737467984177610815' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/1737467984177610815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/1737467984177610815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/10/pczki.html' title='Pączki...'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SQDKKK8N9uI/AAAAAAAABSo/VatF5tCkbmY/s72-c/p%C4%85czu%C5%9B.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-2984778874250183558</id><published>2008-09-02T12:44:00.000-07:00</published><updated>2008-09-03T04:12:40.188-07:00</updated><title type='text'>Moja rzeczywistość, której nijak nie uda mi się przekazać słowami</title><content type='html'>Kolejny dzień jak z bicza strzelił... to zaskakujące, ale siedzenie w domu sprawia, że czas płynie mi szybciej niż wtedy kiedy siedziałem w pracy - a i tam miałem wrażenie, że upływa mi bardzo szybko. &lt;br /&gt;Zaczyna mnie przerażać fakt, że jest już wrzesień. Rozesłałem kilkanaście CVek i puki co - żadnej odpowiedzi...&lt;br /&gt;A co poza pracą (wolę nazywać przeglądanie ofert i odpowiadanie na nie pracą, bo nie myślę wtedy o sobie w kategoriach nieroba)? No w zasadzie nic - podjąłem próbę nawiązania nowych znajomości na Romku (dla niewtajemniczonych - chodzi o www.gayromeo.com). Tomek twierdzi, że powinienem się gdzieś ruszać - ale ja nie mam znajomych. Nie mam też ochoty nigdzie wychodzić. &lt;br /&gt;W sobotę poszedłem na Nowy Świat - dałem się namówić Tomkowi. W pewnym poczułem, że nawet chcę. Chcę poczuć się znów jak dawniej... pochodzić między ludźmi. &lt;br /&gt;Ale kiedy tam już dotarłem miałem ochotę jak najszybciej wrócić i pójść spać. Czuje się kompletnie bezradny, bez wpływu na tą sytuację. Zniknęło jedyne coś co podtrzymywało moje złudzenie o niezależonści... moje własne pieniądze.&lt;br /&gt;I co z tego, że mam świadomość, że 70% myśli które mi się teraz pojawiają to wynik mojej osobowości - bierono-zależnej? Co z tego?! Skoro to moje myśli, moja rzeczywistość której nijak nie uda mi się przekazać słowami. A nawet jeśli - to co z tego?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-2984778874250183558?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/2984778874250183558/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=2984778874250183558' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/2984778874250183558'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/2984778874250183558'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/09/kolejny-dzie-jak-z-bicza-strzeli.html' title='Moja rzeczywistość, której nijak nie uda mi się przekazać słowami'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-7425473455251537669</id><published>2008-09-01T09:30:00.001-07:00</published><updated>2008-09-01T09:40:45.880-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.meridianclinicalresearch.org/yahoo_site_admin/assets/images/helix_strand-USE.195205721_std.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://www.meridianclinicalresearch.org/yahoo_site_admin/assets/images/helix_strand-USE.195205721_std.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ile czasu upłynie zanim wezmę się w garść i zacznę maksymalnie intensywnie szukać pracy? Tak się przyzwyczaiłem, że mam pracę - od czasu szkoły średniej pracuje non-stop, czyli już 7 lat - że teraz kiedy nie mam pracy czuje się jakbym był na urlopie, który nieuchronnie się skończy - bez żadnej inicjatywy z mojej strony. Od czasu do czasu dochodzi do mnie, że tak nie będzie i w innych (prawdopodobnie "normalnych") warunkach mdlałbym już ze strachu, że nie pracuję. Zawiesiłbym studia - zrezygnował z ubezpieczenia, zmienił mieszkanie na tańsze. A tak spokojnie przeglądam oferty - wysyłam CV, gdzie mi pasuje... jestem wybredny jakbym widział i potrafił nie wiadomo co. &lt;br /&gt;Rozmawiałem dziś z kolegą - a w zasadzie z człowiekiem z którym widziałem się może 2-3 razy. Doszedłem w tej rozmowie do wniosku, że moje wykształcenie jest ciekawe - ale nijak się ma do moich doświadczeń zawodowych... I co? &lt;br /&gt;Acha - rozmawiałem dziś ze znajomym prawnikiem. Okazało się, że nie obowiązuje mnie umowa lojalnościowa z mojej ostatniej firmy... skoro mi nie zapłacili to mogę szukać pracy w tej samej branży - szkoda, że jeszcze nic takiego nie znalazłem :( Jak się okazuje do badań klinicznych ciężko się dopchać :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-7425473455251537669?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/7425473455251537669/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=7425473455251537669' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/7425473455251537669'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/7425473455251537669'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/09/ile-czasu-upynie-zanim-wezm-si-w-gar-i.html' title=''/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-391467090954449396</id><published>2008-08-30T13:57:00.001-07:00</published><updated>2008-08-30T14:10:32.008-07:00</updated><title type='text'>Chyba jednak "not to be"</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://static.playmobile.pl/blog/22911/301663.4.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://static.playmobile.pl/blog/22911/301663.4.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszystko dziś przemawia za... nawet ciężko klikać w klawisze. Mam wrażenie, że coraz wolniej idzie mi pisanie - coraz leniwiej przesuwam wzrok po tekście. Najchętniej w ogóle bym tego nie robił. Zabawne - jak zwykłe czynności na które nigdy nie zwraca się uwagi potrafią czasami sprawiać trudności.&lt;br /&gt;Uśmiech - czynność która wymaga uniesienia kącików ust, lekkiego podniesienia brwi i żeby nie był tylko czynnością - chęci. A "chęć" toooooo... zbyt skomplikowana czynność, abym mógł ją zrozumieć. Już zapomniałem czym ona jest. Nie mam chęci. W ogóle jej nie mam - a jak chcę sobie przypomnieć jak to jest chcieć, to wyobrażam sobie, że jestem tabletką rozpuszczalną w wodzie - musującą aspiryną, która trwa przez moment. Wtedy wiem co znaczy chcieć zniknąć... wchłonąć się w nicość. Mam taką ochotę być powietrzem... wiatrem.&lt;br /&gt;Ale to nie możliwe - sen jest namiastką nieistnienia. Dlatego chciałbym spać. Życie byłoby piękne, gdyby słońce nigdy nie wschodziło. Wieczna noc byłaby cudowna. Spać, spać, spać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-391467090954449396?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/391467090954449396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=391467090954449396' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/391467090954449396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/391467090954449396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/08/chyba-jednak-not-to-be.html' title='Chyba jednak &quot;not to be&quot;'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-3187227405591240824</id><published>2008-08-28T12:27:00.000-07:00</published><updated>2008-08-28T12:43:30.775-07:00</updated><title type='text'>Koszmar, beznadzieja, nadzieja, niby norma i podejrzenia...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i139.photobucket.com/albums/q312/skooly_1/Goth%20Emo%20DarkDirty%20Design/SadlilEmo.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px;" src="http://i139.photobucket.com/albums/q312/skooly_1/Goth%20Emo%20DarkDirty%20Design/SadlilEmo.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;... tytuł jak sinusoida. Ale tak to właśnie wygląda. Spanikowałem - i choć wiem, że nie jestem w tej sytuacji niewinny - prawdopodobnie moja stanowczość i czasami uciekanie się do czegoś co mój facet określa jako "szantaż psychiczny" - a ja to po prostu nazywam "wykładaniem tego co czuje w danej sytuacji" spowodowały, że jesteśmy ze sobą już ponad 6 lat. Czy to jednak bycie czy "bycie"... na to nie odpowie nikt, łącznie z nami.&lt;br /&gt;No beznadzieja - kiedy się dowiedziałem, że to jednak "bycie", że on już dawno chciał żeby to się skończyło - tylko ja mu nie pozwoliłem na tego realizację. I znowu mój "szantaż" i z znowu nadzieja. Dlaczego "znowu"? Bo podobne historie, choć w nie takim natężeniu (choć już sam nie wiem - zawsze wydaje mi się, że tego nie przeżyje, że jest tak źle)już przeżywałem.&lt;br /&gt;Niby norma - bo usłyszałem, że "skoro nie chcę to się nie rozstaniemy". Oczywiście, że nie chcę. Ale to nie zmienia faktu, że ciągle się boję, że mogę zmarnować czas mojemu Misiowi - że może mija go właśnie szansa na coś wspaniałego czego ze mną nigdy nie zaznał i pewnie nigdy nie zazna :-( Ale boje się też, że choć nie jest między nami cudownie i idealnie - to w moim odczuciu zazwyczaj jest fajnie, bądź OK - i że jeśli go teraz stracę - to już nigdy nie będę z nikim. I szczerze - nie ma takiej opcji, żebym kiedykolwiek i z kimkolwiek tak się zaangażował w związku jak teraz. Tutaj wszystko postawiłem na jedna kartę kiedy miałem 19 lat... no i może dlatego teraz takie rozterki: może za wcześnie, może samemu lepiej, a może gorzej. Nic nie wiem - nigdy nie byłem sam - nie jestem w stanie ocenić swoich możliwości. Mam przeczucie, że sam zginę i wszyscy o mnie zapomną. Już teraz zapominają - a może to ja nie chcę o nikim pamiętać&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-3187227405591240824?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/3187227405591240824/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=3187227405591240824' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/3187227405591240824'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/3187227405591240824'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/08/koszmar-beznadzieja-nadzieja-niby-norma.html' title='Koszmar, beznadzieja, nadzieja, niby norma i podejrzenia...'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://i139.photobucket.com/albums/q312/skooly_1/Goth%20Emo%20DarkDirty%20Design/th_SadlilEmo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-6840228147829394857</id><published>2008-08-23T13:24:00.000-07:00</published><updated>2008-08-23T13:53:31.734-07:00</updated><title type='text'>Pozory?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SLB4vzjAgrI/AAAAAAAABHQ/GcGQuOQ-4Rw/s1600-h/23082008561.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://2.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SLB4vzjAgrI/AAAAAAAABHQ/GcGQuOQ-4Rw/s320/23082008561.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237819129318113970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niby wszystko ok... pozory? Wspólna kawa - nawet dwie. Zabawny program w telewizji, plany na dzień - może kino, knajpka.  A może spacer? A może wszystko razem? Zaplanujmy - Internet prawdę nam powie.&lt;br /&gt;Wczoraj, gdy go nie było mi powiedział. Że tamten za Nim tęskni... Tak jak w tej piosence...&lt;br /&gt;I teraz planujemy. Internet prawdę mi powie. W kinie nic nie grają... Ale z komputera płynie TA piosenka. O tęsknocie. Nie za mną. Pozory?&lt;br /&gt;....&lt;br /&gt;A na miejscu. Niby fajnie. Uśmiech - żart - zero powagi. Dobre jedzonko. I... sms przychodzi, sms wychodzi, sms przychodzi - jak trzeci nieproszony gość. Tylko jak go wyprosić?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-6840228147829394857?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/6840228147829394857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=6840228147829394857' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/6840228147829394857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/6840228147829394857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/08/pozory.html' title='Pozory?'/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SLB4vzjAgrI/AAAAAAAABHQ/GcGQuOQ-4Rw/s72-c/23082008561.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-3070262778868094951.post-6272681422247166590</id><published>2008-08-22T13:33:00.000-07:00</published><updated>2008-08-22T14:06:34.105-07:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8i8EFa0YI/AAAAAAAABHI/EienUQPWYkI/s1600-h/22082008559.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8i8EFa0YI/AAAAAAAABHI/EienUQPWYkI/s320/22082008559.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5237443306939142530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo słodko śpi kotuś... śpi - bardzo mu zazdroszczę tego co robi zwykle. Od jakiegoś czasu mam możliwość dorównywania mu w ilości snu na dobę. Jak tak dalej pójdzie to pewnie będę nawet lepszy - bo on przynajmniej od czasu do czasu chodzi jeść i pić. Ja co prawda też, ale ostatnio zdarza mi się otworzyć lodówę i dojść do wniosku, że nie ma tam nic czego zjedzenie sprawiło by mi przyjemność...&lt;br /&gt;Głupie nie? Nigdy bym nie pomyślał, że nawet do jedzeniu trzeba widzieć sens... bo inaczej człowiek je tylko wtedy, gdy robi mu się niedobrze z głodu, tak jak mi dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale o co chodzi? No właśnie doszedłem do wniosku, że nie wiem od czego warto zacząć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbuje sobie odpowiedzieć, jak mogłem dopuścić do sytuacji w której po ponad 6 latach w moim odczuciu udanego związku czekam sam w domu na swojego chłopaka, który całkiem szczerze - z chcę wierzyć nieudawaną skruchą - wyznał mi, że spotyka się z innym chłopakiem. Generalnie zadaje mi pytanie: dlaczego się smucę? przecież przez większość czasu jest ze mną?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że nie mam prawa nic robić - bo on prawdopodobnie doszedł do wniosku, że już nie warto być ze mną - że z nim będzie mu lepiej. I pewnie ma racje. Ja nie dam mu już tego co on mu da... bo ciężko jest mi patrzeć mu w oczy, ciężko jest mi z nim rozmawiać o czym innym jak tylko o tym jak się czuje... ale żeby się już nie powtarzać to zazwyczaj po prostu milczę lub płaczę lub śpię...  bo kiedy w jakiś sposób uda mu się zmobilizować mnie do mówienia - to mówię... tylko szczerze. A potem jestem zdziwiony, że słyszę od niego to wszystko czego wcześniej się domyśliłem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy wyrzuciłem to z siebie? Nie... wszytko jest skomplikowane i pewnie nikt nie ma ochoty tego słuchać... łącznie ze mną. Ale blog wszystko przyjmie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/3070262778868094951-6272681422247166590?l=force-feedback.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://force-feedback.blogspot.com/feeds/6272681422247166590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=3070262778868094951&amp;postID=6272681422247166590' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/6272681422247166590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/3070262778868094951/posts/default/6272681422247166590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://force-feedback.blogspot.com/2008/08/bardzo-sodko-pi-kotu.html' title=''/><author><name>forcef</name><uri>http://www.blogger.com/profile/01961322243109460121</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8ZcmywZmI/AAAAAAAABGs/6Jv4sqLdj_8/S220/DSCF4022.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_r9U_AfKLGuk/SK8i8EFa0YI/AAAAAAAABHI/EienUQPWYkI/s72-c/22082008559.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
